Wegetarianizm | Moja historia
Dzisiaj post, który będzie dotyczył mojej diety. Od dwóch lat jestem wegetarianką i chciałabym opisać swoją drogę, powody przejścia na taką dietę, błędy które popełniłam jako nowicjuszka i ich skutki. Na wstępie zaznaczę, że sposób odżywiania to indywidualna decyzja każdego człowieka i tym postem nie chcę kogokolwiek przekonywać do zmiany dotychczasowego sposobu odżywiania, a po prostu opisać swoje doświadczenia.
Wegetarianizm to wykluczenie ze swojej diety mięsa, ryb i owoców morza, ale nadal są w niej dopuszczane inne produkty pochodzenia zwierzęcego np. mleko, jaja, sery.
OGRANICZENIE MIĘSA
Pochodzę z rodziny, w której każdy je mięso i jest to jedzenie, które praktycznie codziennie gości w moim domu na stole. Ja jestem wyjątkiem. Nigdy za nim nie przepadałam, surowe mnie obrzydzało, a o samodzielnym przygotowaniu go nie było nawet mowy. Jakoś w gimnazjum bardzo ograniczyłam jego spożywanie. Nie było to spowodowane żadnymi względami etycznymi, czy zdrowotnymi. Była to jedynie kwestia smaku. Jedyny rodzaj mięsa, który był dla mnie wówczas akceptowalny to pierś z kurczaka, ewentualnie jakieś zupy gotowane na wywarze mięsnym. Nie jadłam ich z wielkim apetytem. Po prostu nie chciało mi się robić nic innego i zbytnio nie wiedziałam czym mogłabym zastąpić obiad przygotowany przez mamę. Takie ograniczenie produktów mięsnych trwało do 2019r. W tamtym czasie smak piersi z kurczaka zaczął mi przeszkadzać bardziej niż zwykle. Do tego stopnia, że mimowolnie zrezygnowałam z mięsa całkowicie.
Pochodzę z rodziny, w której każdy je mięso i jest to jedzenie, które praktycznie codziennie gości w moim domu na stole. Ja jestem wyjątkiem. Nigdy za nim nie przepadałam, surowe mnie obrzydzało, a o samodzielnym przygotowaniu go nie było nawet mowy. Jakoś w gimnazjum bardzo ograniczyłam jego spożywanie. Nie było to spowodowane żadnymi względami etycznymi, czy zdrowotnymi. Była to jedynie kwestia smaku. Jedyny rodzaj mięsa, który był dla mnie wówczas akceptowalny to pierś z kurczaka, ewentualnie jakieś zupy gotowane na wywarze mięsnym. Nie jadłam ich z wielkim apetytem. Po prostu nie chciało mi się robić nic innego i zbytnio nie wiedziałam czym mogłabym zastąpić obiad przygotowany przez mamę. Takie ograniczenie produktów mięsnych trwało do 2019r. W tamtym czasie smak piersi z kurczaka zaczął mi przeszkadzać bardziej niż zwykle. Do tego stopnia, że mimowolnie zrezygnowałam z mięsa całkowicie.
BŁĘDY NOWICJUSZKI
Na początku ten mój wegetarianizm bardzo odbił się na moim zdrowiu. Zamiast lepszego samopoczucia często chodziłam zmęczona, miewałam bóle i zawroty głowy. Popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy początkujących wegetarian.
- Nie zastąpiłam mięsa innymi wartościowymi produktami roślinnymi. Po prostu z niego zrezygnowałam i jadłam przysłowiowe ziemniaki z surówką.
- Moja dieta nie była różnorodna. Ciągle jadłam to samo, w dodatku w naprawdę śladowych ilościach. Różnorodność diety w przypadku wegetarian jest bardzo istotna, ponieważ zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia niedoboru witamin i składników mineralnych.
- Nie zagłębiałam się w temat wegetarianizmu. Nie wiedziałam, że mięso można czymś zastąpić, nie czytałam, nie szukałam alternatywnych produktów i przepisów. Zrezygnowałam z mięsa i to wszystko. Nie zdawałam sobie sprawy, że nieświadomość w temacie diety roślinnej może nieść że sobą jakiekolwiek konsekwencje. Dopiero w styczniu zeszłego roku zaczęłam podchodzić do tematu mojej diety bardziej świadomie.
MOJA DIETA OBECNIE
Nadal nie jem mięsa, w tej kwestii nic się nie zmieniło i jestem dość rygorystyczna w podejściu do tej diety, nie jem naprawdę nic, co zawierało by mięso. Jednak stałam się bardziej świadoma, zaczęłam dużo czytać w temacie wegetarianizmu, interesować się nim. W mojej diecie pojawiły się produkty roślinne zawierające białko takie jak: strączki, orzechy czy hummus. Spożywam dużo warzyw i owoców. Często do potraw dodaję tofu, które bardzo polubiłam w ostatnim czasie. O ile rezygnacja z mięsa nie była dla mnie dużym wyrzeczeniem, ponieważ i tak za nim nie przepadałam tak nie wyobrażam sobie życia bez innych produktów pochodzenia zwierzęcego. Uwielbiam sery, twaróg, mleko. Ograniczyłam jedynie spożywanie jaj i masła. Te rzeczy jem wyłącznie jako składnik np. w cieście na naleśniki. W związku z tym na razie nie zamierzam przechodzić na dietę wegańską. Nie czuję się na to gotowa, ale kto wie? Może kiedyś...
Jestem ciekawa jak wygląda Wasz sposób odżywiania i jakie macie zdanie w temacie diet roślinnych, dajcie znać w komentarzach.
34 Comments
Bardzo fajny i inspirujący wpis, ja co prawda na ten moment nie zdecydowałabym się na taki krok, ale tematyka związana z wegetarianizmem od zawsze bardzo mnie fascynuje :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Super, ta dieta jednak nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńWegetarianizm nie jest zły, aczkolwiek raczej nie zdecydowałabym się na taką dietę :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ja powoli odchodzę od mięsa. Nie smakuje mi.
OdpowiedzUsuńLubię dania wege, ale lubię też mięso, choć ostatnio jem go coraz mniej.
OdpowiedzUsuńTak sobie pomyślałam, że wegetarianizm to również odpowiedź na kiepskiej jakości mięso jakie możemy kupić w sklepach. Po co jeść byle co, jak można jeść zdrowo? Nie jestem wege, schabowego zjem w całości, ale nie musi być codziennie. Tak jak piszesz – zgłębiając się w temat wege człowiek nagle odkrywa, że to nie tylko ziemniaki i surówka ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)
Agnieszko, jak najbardziej zgadzam się z tym, co napisałaś. My ograniczyliśmy spożycie mięsa właśnie ze wspomnianego przez Ciebie powodu - złej jakości. Najczęściej mięso jemy zimą, gdy nie mamy już dostępu do naszych lokalnych warzyw. Ale wiosna, lato, jesień to u nas zatrzęsienie warzywne :)
UsuńUważam że różnorodnosć jest bardzo istotna w ogóle w odżywianiu. To co jednej osobie służy dla innej może być przyczyną problemów, zgadzam sie że temat jedzenia jest indywidualny.
OdpowiedzUsuńJa jestem miesożerna, choć zazwyczaj jadam tylko mięso drobiowe -indyk mi nie smakuje ,podobnie jak wołowina ,a wieprzowina jest dla mnie "za ciężka "
OdpowiedzUsuńZnam wiele osób ,które nie jedzą mięsa i po "błędach nowicjuszki " widzę że większość początkujących wegetarian, je popełnia
Pozdrawiam
Życzę powodzenia, dobrze robisz i zachęcaj innych. Popieram cię. ;)
OdpowiedzUsuńMi większość mięs nie smakuje, ale mimo to nie jestem wegetarianką ;)
OdpowiedzUsuńja mięso jem bo lubię :D ale mam momenty że nie korci mnie pokarm zwierzęcy i robię sobie detox. Wszystko jest dla ludzi:)
OdpowiedzUsuńJestem wegetarianką podobnie jak TY - obecnie mija mi już 8 rok :-) Podobnie jak w Twoim przypadku nie było mi cięzko zrezygnować z mięsa. NA początku też musiałam sobie to wszystko uporządkować- wcześniej okazyjnie jadłam mięso i pamiętam ,że jak przestałam starałam się bardzo urozmaicać to co jadłam . Chętneij sięgałam po nowe rzeczy, eksperymentowałam.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Karolina
Ja jem mięso, choć nie za często, jednak na sam wegetarianizm nie umiałabym przejść :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam, aczkolwiek jem mięso i raczej nie zrezygnuję. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa jem mięso, nie za często, ale go lubię. Na wegetarianizm bym się nie zdecydowała.
OdpowiedzUsuńJa ograniczam mięso, ale nie potrafiłabym nie zjeść polędwiczek bądź fileta z kurczaka ;) Podchodzę do tego racjonalnie, ponieważ wszystko w zbyt dużych ilościach odpycha.
OdpowiedzUsuńDieta to indywidualna sprawa ale trzeba zadbać by dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych. Dobrze, że to zrobiłaś. Ja mięso jadam bo po prostu lubię ale od czasu do czasu robię sobie też wegetariańskie dania :). Najlepsza jest różnorodność :)
OdpowiedzUsuńCiekawy wpis.
OdpowiedzUsuńJa od zawsze jem mięso, ale przyznam, że są potrawy które wolę w wersji wegańskiej lub wegetariańskiej :)
OdpowiedzUsuńPrzy zmianie diety bardzo ważne jest aby zachować bilans jeżeli chodzi o minerały
Ciekawa jest Twoja historia . Warto przestać albo chociaż ograniczyc . Ja od kiedy nie jem mam wzorcowe wyniki. Nawet po przejściu wirusa . Ja również popełniam błędy
OdpowiedzUsuńHistoria Twojego wegetarianizmu jest bardzo ciekawa :) Ja jem mięso, ale rzadko. Ostatnio bardziej lubuję się w kotletach z cukini czy kalafiora :)
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie ♡
OdpowiedzUsuńTwoja historia jest naprawdę bardzo ciekawa. I inspirująca. Bardzo lubię dania wege, często wprowadzam je do swojego menu ale nie potrafiłabym na dzień dzisiejszy całkowicie zrezygnować z mięsa. Ograniczyć owszem, ale zrezygnować nie bardzo.
Pozdrawiam cieplutko ♡
Ja wręcz przeciwnie, jem bardzo dużo mięsa, jestem obecnie na diecie ketogenicznym, gdzie tłuszcz zwierzęcy to moja podstawa jadłospisu. Jem też owoce morza, ale jednak wolę typowe mięcho;) Gratuluję wypracowania sobie zdrowych nawyków:)
OdpowiedzUsuńSłyszałam właśnie, że większość ludzi przechodzących na wegetarianizm na początku podupada na zdrowiu przez drastyczne odstawienie mięsa zamiast stopniowe jego zastępowanie innymi produktami. Ja jem mięso ale też nie codziennie. Staram się bilansować posiłki tak, by nie brakowało w nich niczego ale zdarzają się dni, kiedy samego mięsa nie jem w ogóle
OdpowiedzUsuńJa jem mięso raz w tygodniu i jest to filet z kurczaka albo ryba, ogólnie surowe mięso mnie obrzydza, a wieprzowiny czy wołowiny to już sobie w ogóle nie wyobrażam zjeść. Najbardziej lubię warzywa, sery, orzechy i makarony:)
OdpowiedzUsuńMięso jem baaardzo sporadycznie, dobra historia❤
OdpowiedzUsuńCierpię na endometriozę i zgodnie z zaleceniami ograniczam mięso. Czasami zjem kanapkę z kiełbasą, gdy najdzie mnie ochota, ale mięsne obiady najzwyczajniej mi nie smakują. Organizm chyba sam dopomina się większej ilości warzyw i owoców :)
OdpowiedzUsuńNie jestem wegetarianką, ale mięsa nie jem zbyt często, zazwyczaj jest to filet z kurczaka albo ewentualnie jakieś kotlety schabowe. Wszelkie mięso w bigosie czy w zupie odrzuca mnie i nie potrafię go przełknąć, dlatego go nie tykam.
OdpowiedzUsuńStwierdziłam, że zrobię próbę, gdy wyprowadzę się z rodzinnego domu. Też będę musiała sporo poczytać na ten tematm bo coś czuje, że będzie podobnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Kolorowo!
podziwiam, super sprawa :) chociaż ja bym z mięsa nie zrezygnowała ;D
OdpowiedzUsuńHummus mogłabym jeść w każdej ilości, ale wegetarianką jednak nie zostanę ;)
OdpowiedzUsuńTeż jestem wegetarianką i obecnie będzie już leciał 11 rok jakoś. Mam tak samo, jak Ty; również od dziecka nie chciałam jeść mięsa i też przez jakiś czas tolerowałam pierś z kurczaka, a od gimnazjum przestałam jeść je całkiem, bo nauczyłam się trochę sama gotować. Nie jestem też 100% wegetarianką, bo raz na jakiś czas zdarzy mi się zjeść rosół (np na imprezach rodzinnych), bo on akurat zawsze mi smakował i nie panikuję, że zjadłam żelatynę, czy coś :D
OdpowiedzUsuńTeż na początku nie podchodziłam do tego świadomie, po prostu zrezygnowałam z mięsa i tyle, choć u mnie zawsze było tak, że pochłaniałam ogromne ilości jajek i ciecierzycy, więc jakoś te białko sobie zapewniałam :)
Fajne są takie historie, bo dzięki temu pokazujesz, że jeśli ktoś chce zrezygnować z mięsa, musi się bardziej zainteresować tematem, aby nie popsuć sobie zdrowia :).
Pozdrawiam serdecznie! :)
nie jestem wegetarianką, ale samego mięsa nie jem w większych ilościach. Od dziecka stroniłam się od szynki bądź jakiegoś np gulaszu więc w tygodniu jem tylko i wyłącznie jeśli jest na obiad. Ale sama mam przyjaciółkę, która mięsa nie je, więc zawsze jak gotujemy razem to wymyślamy nowe przepisy, świetne na odstresowanie, pozdrawiam serdecznie<3
OdpowiedzUsuń